Nieznany: Ellie, spotkajmy się. To nie tak, jak myślisz. Podobasz mi się, daj to sobie wytłumaczyć. To mój numer, Harry.
Harry? Skąd on ma mój numer telefonu?! Przecież nikt mnie tutaj nie zna...
Ja: Skąd masz mój numer telefonu? Nie, nie spotkam się z Tobą, nie mam czasu.
Odpisałam i rzuciłam telefon na łóżko. Nie musiałam długo czekać na odpowiedź.
Nieznany: Powiem Ci, skąd go mam, jak się ze mną spotkasz. Czekam w kawiarni za rogiem, 10 minut drogi od Twojego domu. Jeśli się nie zjawisz za 15 minut - sam po Ciebie przyjadę.
Wbiłam oczy w telefon. Jeśli biorąc tę wiadomość na poważnie to on wie, gdzie ja mieszkam. Przecież to jest nienormalne, ale i nieprawdopodobne. Postanowiłam to zignorować - on nie może wiedzieć, gdzie ja mieszkam.
Ja: Nie, nie przyjdę. Nie musisz się tutaj fatygować, zabłądzisz.
Odpisałam ironicznie i wyłączyłam głośnik w telefonie. Dzisiejszy dzień, jak do tej pory krótki, bo jest ledwo po 12, bardzo mnie zmęczył. Do godziny 18 muszę być spakowana, bo mama musi zawieść moje rzeczy do szkoły. Zaczęłam pakować w dwie duże walizki swoje ubrania, kosmetyki, rzeczy osobiste, książki. Nie było tak źle, zajęło mi to dziesięć minut, gdyż wszystko miałam naszykowane wcześniej. Wystarczyło znieść walizki na dół, gdyż mój pokój był na piętrze i czekać na mamę. Ale jakoś perspektywa siedzenia samej przez ponad 5 godzin w domu nie usmiechała mi się, więc postanowiłam wziąć kąpiel. Przejście do mojej łazienki jest w moim pokoju. Sądzę, że w internacie nie będę miała takich luksusów. Ale cóż, szkoła ma przynajmniej dobrą renomę. Wzięłam czystą bieliznę, telefon i słuchawki. Nalałam gorącej wody do wanny i zanurzyłam się w tym błogim cieple, słuchając mojej ulubionej muzyki. Wyszłam z wody dopiero 20 minut później, cała rozgrzana i zrelaksowana. Włożyłam czarną, koronkową bieliznę i postanowiłam sprawdzić, czy w między czasie nie otrzymałam żadnej wiadomości lub powiadomienia z twittera. Stanęłam prz toaletce, tyłem do drzwi sypialni, założyłam słuchawki i słuchając muzyki zaczęłam przeglądać twitty. Nie było nic ciekawego, więc weszłam w sms'y. Pierwszy był od Valerie:
Val: Hej misia! Jutro wracam, mam nadzieję, że podasz mi rozkład zajęć i inne potrzebne pierdoły. Tęsknie! <3
Kochana jest, potrafimy tak pisać całymi dniami. Były jeszcze jakieś wróżki, tarota i inny spam od jakichś reklam. I jeszcze jeden sms. Od niego:
Nieznany: Nieładnie być taką nieposłuchaną. Prosiłem Cię tylko o rozmowę.
Wzdrygnęłam się. Ale co mi może zrobić? Przestąpiłam z nogi na nogę i dałam odpowiedź:
Ja: Nie boję się Ciebie.
Momentalnie dostałam odpowiedź:
Nieznany: Nie chcę, żebyś się mnie bała, tylko żebyś była mi posłuszna. I żebyś częściej nosiła taką czarną, koronkową bieliznę.
O kurwa. O żesz kurwa. Skąd on wie o mojej bieliźnie? Odwróciłam się, mając nogi jak z waty i pulsującą głowę. O kurwa. On tu jest. Siedzi kilka metrów ode mnie, w moim pokoju, na moim łóżku.
- Mówiłem, że przyjdę, Ellie - powiedział i wstał, zmierzając w moim kierunku.
***
Mam nadzieję, że się podoba :) Będę się starać, aby większość rozdziałów kończyła się w napięciu, abyście chcieli dalej śledzić moją pracę :D Miłęgo czytania! <3